Świadek mówi o błędzie. Oskarżona mówi, że żadnego błędu nie było. Kolejna odsłona w sprawie tzw. „afery śmieciowej”

11401.nsmed

W Sądzie Rejonowym w Starachowicach nadal toczy się sprawa w tzw. aferze śmieciowej. Kolejna rozprawa, która odbyła się w ubiegły piątek 7 czerwca br. nie przyniosła rozstrzygnięcia. Sąd przesłuchał dwóch świadków, po raz kolejny. Byłą pracownicę magistratu panią B. oraz obecną panią P. Rozprawa zaplanowana na godzinę 9.00 ruszyła z lekkim opóźnieniem, a prokurator, który się spóźnił, na słowa sędzi Joanny Kucy, że świadkowie wezwani zostali na wniosek prokuratury celem złożenia uzupełniających wyjaśnień, poprosił o 5 minut przerwy, ponieważ nie miał przygotowanych pytań. – Nie dostałem od referenta sprawy zestawu pytań – argumentował prokurator. – To jest kpina z obywateli – powiedział już na sądowym korytarzu oskarżony Sylwester Kwiecień.

Sednem piątkowej rozprawy było ustalenie skąd była kierowniczka referatu komunalnego Urzędu Miejskiego oskarżona K. brała dane dotyczące tonażu wywożonych z gminy Starachowice śmieci. Liczbą, która była wymieniana najczęściej to 1100 ton miesięcznie. 

Pierwsza zeznawała świadek B. To była pracownica magistratu, która miała odkryć błąd w wyliczeniach referatu, który zajmował się obsługą wywozu śmieci z terenu gminy Starachowice, w którym ona ponad 10 lat temu pracowała. 

Po kilku krótkich pytaniach ze strony prokuratora, wiele pytań miała sędzia prowadząca sprawę. 

Sędzia Joanna Kucy przytoczyła zeznania świadka K. z poprzedniej rozprawy. „Ja dokonywałam tych obliczeń osobiście, wcześniej jeszcze uzgadniając czy ta ilość 1100 ton miesięcznie jest właściwa z panią B., która prowadziła analizę składanych przez Almax sprawozdań. I oczywiście ustalałam to z naczelnikiem G. Od tych osób uzyskałam potwierdzenie tej ilości, tj. 1100 ton.” – Czy zechciałaby Pani odnieść się do treści tej informacji. Czy przypomina Pani sobie, że pani K. potwierdzała tą ilość? Czy pani przekazywała te dane? – Pytała sędzia Kucy świadka B. – W przeliczeniach stawki za odbiór odpadów ja nie brałam udziału. Nie pamiętam czy kierowniczka K. pytała mnie o tonaż odpadów – zeznawała świadek B. – Kiedy pani znalazła te ręcznie wykonane zapiski przez panią K. i wtedy, wedle pani wcześniejszych zeznań, stwierdziła pani, że tam jest inna liczba wpisana niż powinna być, to skąd pani wzięła, że to jest inna liczba wpisana niż powinna być? Pani K. twierdzi, że to pani m.in. robiła te obliczenia i pani wskazała, że w obliczeniach z 2007 roku z trzech kwartałów i jednego 2008, właśnie te wyliczenia są takie, że przeciętne miesięczne wynosi  1100 ton [ilość wywiezionych odpadów z gminy Starachowice – przypis red.] – dopytywała sędzina. – Ja nie robiłam żadnych wyliczeń – odpowiedziała świadek B. – Ja nie oto pytam – kontynuowała sędzia Kucy. – Czy w pani zakresie obowiązków, przed tym pierwszym aneksem, miała pani kontrolę nad obliczeniami dotyczącymi tonażu [śmieci – przypis red.]? – dopytywała sędzia Kucy. – Ja robiłam w referacie sprawozdania z ilości odbieranych odpadów przez firmę Almax z terenu miasta – powiedziała świadek B. i wyjaśniała dalej, że jak odkryła błąd, że inne faktycznie ilości Almax składa na składowisku, a za inne ilości bierze pieniądze, to zwróciła kierowniczce na to uwagę [oskarżonej K. – przypis red.] …  - Pani mówi o błędzie, oskarżona mówi, że żadnego błędu nie było, ponieważ te dane dotyczące 1100 ton pani osobiście jej przekazała, bo pani zajmowała się tymi sprawozdaniami. Chodzi nam o wyjaśnienie tej kwestii – wtrąciła sędzia Kucy i prosiła świadka o konkrety. - Przed sporządzeniem aneksu nr 1 kierowniczka nie uzgadniała ze mną tonażu – powiedziała świadek B. i dodała, że nie potrafi powiedzieć dlaczego oskarżona K. twierdzi, że uzgadniała… - Z czego wynikało, że ta miesięczna wartość za okres objęty pierwszym aneksem, to było nie 1100 ton, tylko 515? – kontynuowała pytania sędzia Kucy. – Wynikało ze sprawozdań Almaxu – powiedziała świadek B. – Na karteczce, która była podpięta pod aneks nr 1, na której kierowniczka wyliczała obliczenie stawki przyjęła, że 1100 ton odpadów miesięcznie będzie przekazane na wysypisko. Przyjęła błędne założenie – zeznawała świadek B. - Skąd pani wie, że kierowniczka K. popełniła błąd? – Dopytywała sędzina. – Było przyjęte 1100 ton odpadów miesięcznie, a nie pokrywało się to z faktyczną ilością odpadów przekazanych na wysypisko w 2008 roku... – powiedziała świadek B. 

- Od tego, że pani pojawiła się z tą notatką u osoby z RIO, która robiła kontrolę, zaczęła się cała machina, ta nasza sprawa – powiedziała sędzia Kucy i prosiła jeszcze raz świadka B. o wyjaśnienie dlaczego w ocenie świadka założenia kierowniczki K. były błędnie przyjęte. - Ja uznałam, że pani K. przyjęła błędne założenia w wyliczeniach, ponieważ za 2008 roku Almax zdał sprawozdanie, z którego wynikało, że na wysypisko w Janiku przekazał za cały rok niecałe 600 ton odpadów. A do aneksu było przyjęte, że 1100 miesięcznie, czyli 13200 rocznie. Uznałam, że Almax dostał za dużą rekompensatę. Zwracałam uwagę kierowniczce by to skorygować – zeznawała świadek B. i dodała, że 600 ton śmieci pojechało na wysypisko, a reszta do zakładu segregacji. Dodała także, iż podwyżka opłaty marszałkowskiej jej zdaniemdotyczyła tylko tych odpadów, które trafiały na wysypisko. 

Satel Starachowice Reklama

- Jak pani dotarła do tych wyliczeń odręcznych, to pani dlatego uznała, że one były błędnie dokonane, bo okazało się, że później w 2008 roku było mniej wywiezionych. Nie to, że pani zafałszowała wyniki za rok 2007, tylko że błędnie założyła, tak? Faktycznie było 13200 ton wywiezionych [śmieci – przypis red.]. Tyko tyle, że później okazało się w 2008 roku, że dużo mniej przekazane było, niż było założone?  – Dopytywała sędzia Kucy. - Tak, błędnie założyła i dlatego swoje spostrzeżenie zgłosiłam kierowniczce K. i chciałam, żeby ten błąd skorygować, bo błędy się zdarzają, ale kierowniczka nie chciała na ten temat rozmawiać – zeznawała B. 

Później zeznania świadka B. dotyczyły: danych z którego roku były brane do wyliczeń, wzrostu stawki opłaty marszałkowskiej, wzrostu opłaty za składowanie odpadów, kodów odpadów, ilości wysypisk, segregacji odpadów, kart przekazania odpadów, umowy, pism, metody obliczeń.

Drugim świadkiem była pani P. To ponowne przesłuchanie świadka trwało o wiele krócej. Świadek P. w odpowiedzi na pytania sędzi Kucy, mówiła, że nie wydawała nikomu poleceń służbowych w jaki sposób dokonywać wyliczeń matematycznych co do stawek śmieciowych. Powiedziała również, że wymagała od referatu dokumentu z konkretnymi wyliczeniami, by mogła swoim podpisem oświadczyć, że takie środki finansowe są w budżecie gminy i nie będą przekroczone uprawnienia finansów publicznych. 

Oskarżeni pytali świadka P. czy organy kontrolujące gminę w zakresie gospodarki odpadami np. Urząd Marszałkowski miały zastrzeżenia do działań gminy Starachowice w tym zakresie? Świadek zeznała, że nie przypomina sobie, aby takie pisma z organów nadzorujących były.

Kolejna rozprawa odbędzie się 29 sierpnia o godz. 12.00. Na ponowne przesłuchanie zostanie wezwana pracownica Almaxu. 

***

W 2013 roku po raz pierwszy mówiono „afera śmieciowa w Starachowicach”. Sprawa dotyczy umowy, którą miasto podpisało na 10 lat z firmą Almax w 2006 roku oraz późniejszych zawieranych do umowy aneksów. Było ich 5. Uwagi miała Regionalna Izba Obrachunkowa, a w 2013 roku dokumentom przyjrzeli się członkowie starachowickiej Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Zarzuty postawiono oskarżonym w lipcu 2016 roku, a pierwsza rozprawa odbyła się w marcu 2017r. Powołane zostały biegłe z zakresu rachunkowości, które sporządziły kilka opinii z wyliczeniami. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. 

Na ławie oskarżonych zasiada dwoje urzędników i dwóch samorządowców. Była kierownik jednego z referatów Urzędu Miejskiego Małgorzata K. oraz Marcin G. również jeden z kierowników w magistracie oraz były prezydent Starachowic Wojciech Bernatowicz (nie chciał, by jego nazwisko było skrócone) oraz Sylwester Kwiecień (nie chciał, by jego nazwisko było skrócone). Wedle oskarżenia mieli działać na niekorzyść gminy Starachowice. Gmina Starachowice miała ponieść stratę z tytułu wypłacenia zbyt dużego wynagrodzenia firmie Almax za wywóz śmieci. Straty miały wynieść około 3,5 miliona złotych.

***

ARCHIWUM ARTYKUŁÓW [kliknij]

 

Dodane: 10.06.19
Tagi:

Komentarze użytkowników

misiek | 2019-06-10 14:54:31 napisał(a):

No ciekawy jestem czy dostaną pajde?

Sprawę wykryła RIO | 2019-06-10 20:41:35 napisał(a):

Ile trwa ta sprawa ? Czy to gra na czas?
Miała się skończyć podobno 3 lata temu ? Nadmienić trzeba że poprzednia biegła zniknęła z aktami sprawy o czym pisała Wyborcza w art. Biegła zniknęła z aktami sprawy. Afera wokół śmieciowego śledztwa pióra
Agnieszka Drabikowska
4 listopada 2014

Wymiar s w miasteczku s | 2019-06-10 21:21:38 napisał(a):

Może chodzi o to by świadkowie wymarli ze starości ?

? | 2019-06-10 21:54:09 napisał(a):

Gościa za batonik to hlas do kryminału a jak chodzi o miliony to się biegli doliczyć nie mogą
Biegła ginie gdzieś z dokumentami i nic cisza ciekawe
A będzie sprawa jubileuszowa na 10 lecie ?

Gość | 2019-06-11 06:53:24 napisał(a):

Ciekawe ile można dostać za handel glosami za gorzale albo a skutek zaniedbań w gospodarowaniu mieniem gminy. Co z tym handlem gorzala za glosy? Prokuratura kiedy zacznie stawiać zarzuty?

GŁÓWNY KSIĘGOWY na emeryturze | 2019-06-12 20:50:16 napisał(a):

Przecież w art. 54 ustawy o finansach publicznych określone zostały obowiązki i odpowiedzialność głównych księgowych.

Mam więc pytanie, czy wyliczenia stawek były kontrolowane pod względem rachunkowym i czy aneksy były podpisywane przez gł. księgowego? Jaka jest szansa , że nadpłacone kwoty ALMAXOWI zostaną zwrócone do budżetu?

Skomentuj!


Ostatnie komentarze w serwisie