„Wystarczy chwila nieuwagi”. O fałszywych SMS-ach mówi Kamil Surdy z Klikom.net

20400.nsmed

Jedna krótka wiadomość, kilka słów o paczce lub dopłacie i chwila nieuwagi wystarczy, by wpaść w poważne kłopoty. Fałszywe SMS-y i linki podszywające się pod firmy kurierskie czy banki stały się codziennością także dla mieszkańców Starachowic i okolic. Dlaczego tak łatwo dajemy się na nie nabrać i co sprawia, że oszuści wciąż są skuteczni? O mechanizmach stojących za internetowymi oszustwami, najczęstszych błędach użytkowników oraz o tym, jak zachować zdrowy rozsądek w sieci, rozmawiamy z Kamilem Surdy, Dyrektorem Zarządzającym w Klikom.net.

Paczka, której nie było. Jak jedna wiadomość potrafi narobić kłopotów.

Na nasze pytania odpowie Kamil Surdy - Dyrektor Zarządzający w Klikom.net

Fałszywe SMS-y o paczkach, dopłatach czy zablokowanych kontach stały się codziennością. Takie wiadomości trafiają również do mieszkańców Starachowic i okolic. O tym, dlaczego tak łatwo się na nie nabrać i jak zachować zdrowy rozsądek w Internecie, rozmawiamy z Kamilem Surdy, Dyrektorem Zarządzającym w Klikom.net.

Redakcja: Coraz więcej osób mówi o podejrzanych SMS-ach. Czy faktycznie to częsty problem?

Kamil Surdy: Zdecydowanie tak. W rozmowach z klientami i znajomymi bardzo często przewija się ten sam temat - „dostałem SMS, że moja paczka została wstrzymana”, „ktoś prosił mnie o dopłatę”, „przyszła wiadomość, że konto zostanie zablokowane”. To nie są pojedyncze przypadki, tylko coś, z czym wiele osób spotyka się regularnie. Co ważne, te wiadomości nie trafiają tylko do jednej grupy wiekowej. Dostają je i młodsi, i starsi mieszkańcy Starachowic oraz okolicznych miejscowości.

Redakcja: Te wiadomości wyglądają na pierwszy rzut oka bardzo wiarygodnie. Skąd ta skuteczność?

KS: Bo one są bardzo „życiowe”. Większość z nas coś zamawia przez Internet, czeka na paczkę albo korzysta z bankowości online. Jeśli w takim momencie przychodzi SMS z informacją o drobnej opłacie czy problemie z dostawą, to wiele osób nawet nie zastanawia się, tylko reaguje automatycznie. Oszuści nie potrzebują skomplikowanych metod - wystarczy, że trafią w codzienną rutynę i pośpiech.

Redakcja: Co się dzieje po kliknięciu w taki link?

KS: Najczęściej użytkownik trafia na stronę, która wygląda bardzo podobnie do prawdziwej strony firmy kurierskiej albo banku. Wszystko jest „jak trzeba” - logo, kolory, układ. Dopiero po chwili pojawia się prośba o podanie danych albo opłacenie symbolicznej kwoty. I w tym momencie informacje trafiają nie tam, gdzie powinny. To jest właśnie ten moment, którego często się nie zauważa.

Redakcja: Czy są jakieś sygnały, które powinny wzbudzić czujność?

KS: Zawsze warto zwrócić uwagę na ton wiadomości. Jeśli pojawia się presja czasu, straszenie blokadą konta albo utratą paczki, to już jest sygnał ostrzegawczy. Wiele osób mówi też, że po czasie zauważyli drobne rzeczy - dziwny adres strony, literówki, nienaturalne sformułowania. Tylko że zwykle dostrzega się je dopiero po fakcie.

Redakcja: A jeśli ktoś faktycznie czeka na przesyłkę i dostaje taki SMS?

KS: To bardzo częsta sytuacja. Wtedy najlepiej po prostu na chwilę się zatrzymać. Zamiast klikać link, warto sprawdzić status przesyłki w inny sposób - wejść na stronę firmy kurierskiej wpisując adres samodzielnie albo zajrzeć do aplikacji. Ta jedna minuta zastanowienia często robi ogromną różnicę.

Redakcja: Kto najczęściej pada ofiarą takich oszustw?

KS: Nie ma jednej grupy. Młodsi często klikają, bo są przyzwyczajeni do szybkiego załatwiania wszystkiego w telefonie. Starsi z kolei bardziej ufają treściom, które przychodzą w wiadomościach. Dlatego warto o tym rozmawiać w domu, z bliskimi.

Redakcja: Internet jest dziś obecny w każdej sferze życia. Jak korzystać z niego rozsądnie?

KS: Internet sam w sobie jest po prostu częścią naszej codzienności. Sprawdza się świetnie, dopóki korzystamy z niego świadomie. Kłopoty pojawiają się wtedy, gdy działamy automatycznie i bez zastanowienia. Czasem wystarczy chwila refleksji i świadomość, że nie każda wiadomość w telefonie musi być prawdziwa. Wiele nieprzyjemnych sytuacji zaczyna się właśnie od jednego, nieprzemyślanego kliknięcia.

Redakcja: Gdyby miał Pan zostawić czytelnikom jedną myśl?

KS: Żeby nie działać w pośpiechu. Jeśli coś budzi wątpliwości, to zwykle nie bez powodu. Lepiej sprawdzić dwa razy niż później żałować.

Dziękuję za rozmowę.

***

Materiał promocyjny przygotowany przez Klikom.net

Dodane: 05.01.26 | Odsłony: 637

Komentarze użytkowników



Ostatnie komentarze w serwisie