Regulamin Pasternika przygotowany przez administrację prezydenta Marka Materka nie został ostatecznie przyjęty ze wszystkimi punktami. Jeszcze zanim doszło do głosowania, a co zostało poprzedzone dyskusją, radni Rady Miejskiej poparli usunięcie z projektu dokumentu zapisów dotyczących połowu ryb.
Miał być zbiornik „no kill” (złów i wypuść), bez zanęt, bez stosowania żywej lub martwej rybki na przynętę. Te punkty wylądowały w koszu. Co do połowu ryb pozostał zapis: „Amatorski połów ryb na obszarze zbiornika wodnego odbywa się na podstawie zezwolenia na amatorski połów ryb wydanego na podstawie opłaconych składek i opłat na zasadach określonych w odrębnym regulaminie dostępnym na stronie internetowej Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Kielcach”.
- Nie jest tajemnicą, że do zbiornika Pasternik od dziesięcioleci spływała skażona woda z zakładów położonych wyżej. Nie było tajemnicą i to bez badań żadnych, że na dnie zalegają szkodliwe substancje, które prawdopodobnie przez kolejne lata zostały przykryte nowymi warstwami mułu. (...) Pierwsze polepszenie się stanu wody nastąpiło, kiedy na ulicy Nowowiejskiej powstała kanalizacja sanitarna. Zabiegi techniczne, które zostały wykonane na stawie mają swoje plusy i minusy. Usunięcie roślinności spowodowało, że ze stawu zniknęły różne gatunki ptaków, ale myślę, że przyroda sobie poradzi. Urzędnicy podkreślają, że są metale ciężkie, które stwarzają zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców. Ryby mogą być skażone. Ale nie mamy takich badań, bo nikt takich badań nie wykonał. To są dywagacje teoretyczne. A jeżeli się tak argumentuje, to jak jest z wykonaną pracą polegającą na zabiegach czyszczących - pytał w trakcie obrad radny Dariusz Grunt, prywatnie wędkarz.
- Nie sądziłem, że z tak błahego tematu, jakim jest regulamin korzystania ze zbiornika Pasternik, będzie tak zażarta dyskusja. My w żaden sposób nie chcemy nikomu ograniczyć żadnych praw, możliwości związanych z łowieniem ryb. To nie jest mój wymysł, pana prezydenta czy żadnego innego urzędnika. Firma, która zajmowała się oczyszczaniem zbiornika Pasternik w podsumowaniu projektu zaleciła wprowadzenie m.in. zakazu nęcenia, ponieważ zbiornik był w bardzo złym stanie biologicznym - powiedział kierownik Referatu Gospodarki Odpadami i Dróg Ernest Kumek, a następnie przeczytał wycinek treści z raportu: „W związku z obecnością metali ciężkich w osadach zalewu Pasternik zalecamy badania ryb pod kątem obecności metali ciężkich w mięsie ryb. Może się okazać, że stężenia metali ciężkich są na takim poziomie, że nie powinno się ich spożywać”. - Jeżeli gmina otrzymała takie informacje, że w rybach mogą znajdować się metale ciężkie, elementy kancerogenne, które są niebezpieczne dla organizmu, dlatego znalazł się taki zapis w projekcie regulaminu dla tego zbiornika - dodał kierownik Kumek.
Kierownik referatu zwrócił uwagę, że zapisy regulaminu były konsultowane w zarządem wędkarskim, a uwagi wniesione przez to gremium uwzględniono w projekcie.
Radny Dariusz Grunt poinformował radnych, że odbył rozmowę z pracownikiem Wód Polskich.
- Jak ja mu przeczytałem ten regulamin, to zapytał: czy wy tam macie prawników w Urzędzie Miasta? Czy ktoś pod względem prawnym to kontrolował? On mi to tak prosto wytłumaczył: dno zbiornika, brzegi, grobla - po uregulowaniu własności jest w jurysdykcji miasta. Woda, która płynie w tym zbiorniku jest własnością państwa, natomiast ryby są własnością Polskiego Związku Wędkarskiego. Rada Miejska nie może w sprawach wędkarskich cokolwiek decydować - dodał radny Grunt.
- Rada Miasta nie posiada narzędzi prawnych do decydowania o wymienionych w projekcie uchwały przepisach. Nikt inny oprócz środowiska wędkarskiego okręgu kieleckiego nie może podjąć takich decyzji - powiedział przedstawiciel wędkarzy.
- Chora ryba nie weźmie. Za jakiś czas brzuchem do góry wypłynie. Robicie zamęt. Nie można takich rzeczy wprowadzać wbrew wędkarzom. W okręgu nie było żadnej rozmowy na temat starachowickiego stawu - powiedział były wieloletni prezes koła PZW Starachowice Edward Szewczykowski.
Radny Dariusz Grunt wspomniał, że podobna sytuacja będzie dotyczyła zbiornika Lubianka. Redakcja Starachowice-NET.pl zwróciła się w ubiegłym tygodniu do magistratu oraz okręgu kieleckiego Polskiego Związku Wędkarskiego z pytaniami o połów ryb. Poniżej odpowiedź prezydenckiej administracji, PZW nie odpowiedział na wysłane mailem pytania.
„W sprawach związanych z zarybianiem zbiornika Lubianka informuję, że Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Starachowicach podjął w tej sprawie rozmowy z Kołem Polskiego Związku Wędkarskiego Starachowice. Szczegóły, co do ilości i gatunków ryb w zbiorniku zostały pozostawione do decyzji Koła. MOSiR stoi również na stanowisku, że najlepszym rozwiązaniem dla wędkarzy jak i promowania zbiornika Lubianka będzie ustanowienie na nim strefy „no kill”. Doświadczenia z innych zbiorników pokazują, że takie rozwiązanie podnosi jego atrakcyjność i dobrze wpływa na ilość ryb, jak i na ich wielkość. Ostateczną decyzję w tej sprawie pozostawiono jednak środowisku wędkarskiemu.
Pełna treść regulaminu korzystania ze zbiornika wodnego Pasternik w Starachowicach [kliknij].
Dodane: 13.07.23 | Odsłony: 2352 | komentarze (8)Wiadomo | 2023-07-13 07:57:44 napisał(a):
do czego służył zbiornik na początku istnienia, był to zbiornik na odpady, chorym trzeba być by jeść z niego ryby
Sks | 2023-07-13 09:34:14 napisał(a):
Jakoś ludzie jedzą z niego ryby i żyją i nic im nie jest a to że się nie udało wyczyścić zbiornika to było przewidzenia.Idac tokiem tego rozumowania to co inna wodą jest w Kamiennej to na Brodach się nic nie zbierało ,to co powiedzieć o rybach w Wiśle czy Odrze.Ludzi sprawa chcą niech jedzą i tak są zdrowsze od tej chemii w sklepac
Guru | 2023-07-13 11:18:37 napisał(a):
SKS dobrze mówi.Ja nie wędkuje akurat ale wolalbym zjeść rybę że stawu niż mintaja że sklepu
Wodnik | 2023-07-13 11:36:48 napisał(a):
Zaraz, zaraz ale wędkarzom też nie wolno decydować COKOLWIEK. Jak sobie kupią na własność to OK - ich sprawa jeśli inne przepisy by na to pozwalały. Zbiornik jest dla wszystkich a nie tylko dla wędkarzy!!! W ogole to co było na sesji to jakieś kuriozum i szantaż. Ja chcę spacerować ale nie wśród resztek pozostawionych przez brudasów wędkarzy. Resztki po jedzeniu, piciu i zanętach, jakby ktoś tam za przeproszeniem się wyrzygał. Taki wasz obraz wędkarze. Niektórzy oszołomy kilogramami wrzucają kukurydze, to jak ten mały i płytki zbiornik ma być na lata. Za 10 lat trzeba bedzie znowu czyścić dno. Dobra, jak chcą sobie zjeść te ryby. Ale powinien być zakaz zanęcanie a za śmiecenie wysokie kary. Rządzić sobie mogą własnymi wędkarskim gaciami.
Wezyr | 2023-07-13 14:45:04 napisał(a):
Kolejna kompromitacja Materka.
Po prostu należało zwrócić się do PZW i przeprowadzić odłów kontrolny ryb(bądź zawody wędkarskie) i kilka gatunków ryb przekazać do badań w kierunku akumulacji metali ciężkich.
A nie robić gówno burze,łamiąc przy tym prawo i obowiązujące przepisy i kolejny raz się ośmieszając.
ewa | 2023-07-13 14:54:21 napisał(a):
Tyle pieniedzy wydane, a nawet nie zbadano jakie sa efekty robot zatrudnionej firmy? Az ciezko uwierzyc, ze nikt z urzednikow o tym nie pomyslal, nie mowiac juz o radnych czy materku. Porazka na calej lini. Kasa wydana, a tak naprawde nie wiadomo czy poza efektami estetycznymi jest jakis efekt przeprowadzonych prac.
Orbers | 2023-07-17 12:47:06 napisał(a):
Do ewa. - A przecież to takie proste - zrobić nawet nie skanowanie, tylko serię najprostszych pomiarów głębokości akwenu. A co "efektów estetycznych" to nie sugerujmy się tym pięknym zdjęciem. Ono nie ma nic wspólnego z tą całą "bioremediacją" (ciekawe kto wymyślił ten koszmarek słowny)
straszna bieda gdy trzeba żebrać o pracę u...
temu towarzystwu dziekujemy. narazie udało im...
brawo!
to zapytaj kogokolwiek w pis czyj tatuś...
o rany ile złośliwości w tym katolickim...
eko zbiornik | 2023-07-13 07:25:21 napisał(a):
Ładny to eko-zbiornik skoro są tam zatrute ryby. A miało być tak pięknie...