Schronisko w Rudniku prosi o pomoc. „Zróbmy miejsce dla tych, których nikt nie chce”

20516.nsmed

Właściciele Schronisko Dla Bezdomnych Zwierząt W Rudniku zwracają się do mieszkańców powiatu starachowickiego z dramatycznym apelem o wsparcie finansowe. Ostatnie tygodnie były dla nich wyjątkowo trudne – zarówno pod względem emocjonalnym, jak i organizacyjnym.

– Kochani! Bardzo Was potrzebujemy – piszą w swoim poruszającym komunikacie.

Trudne interwencje i fala hejtu

Jak relacjonują opiekunowie, w ostatnim czasie uczestniczyli w wielu interwencjach, które mocno nimi wstrząsnęły. Dramaty zwierząt, ich cierpienie, strach i „puste oczy” to codzienność, z którą mierzą się od lat.

Do tego doszła fala hejtu, która – jak podkreślają – spłynęła na wiele schronisk w Polsce, w tym również na placówkę w Rudniku. Pojawiły się bolesne komentarze i oskarżenia, często bez dowodów i refleksji. Schronisko przechodziło także liczne kontrole, w tym obywatelskie, które dezorganizowały pracę i potęgowały stres.

– Były nieprzespane noce i myśli o całkowitym zamknięciu schroniska. O zmianie pracy, życia. O poddaniu się – przyznają.

„Co stanie się ze zwierzętami?”

Ostatecznie przeważyła jedna myśl: zwierzęta nie mają nikogo innego.

W schronisku przebywają nie tylko młode, „w typie rasy” psy, które łatwiej znajdują domy. Są też staruszki, psy wycofane, lękowe, po przejściach – takie, które praktycznie nie mają szans na adopcję. Właściciele podkreślają, że nawet organizacje i fundacje, które próbowały prosić o pomoc przy przejęciu niektórych zwierząt, są dziś przepełnione.

– Jaką szansę miałyby te „gorsze”? – pytają retorycznie.

Po wielu dniach debat zapadła decyzja: spróbują jeszcze raz. Dla nich.

Coraz więcej bezdomnych zwierząt

Sytuacja jest jednak coraz trudniejsza. Po zamknięciu części schronisk i zerwaniu umów z gminami wzrosła liczba bezdomnych zwierząt w regionie. Jak wskazują opiekunowie z Rudnika, niektóre gminy nie przyjmują zgłoszeń, a problem bezdomności narasta.

Schronisko nie ma już miejsca ani możliwości, by przejmować wszystkie zwierzęta z okolicznych terenów. Mimo to pod ich opiekę trafia ich coraz więcej.

To oznacza jedno: pilnie potrzebne są środki na naprawę zniszczonych kojców i zakup nowych, aby zapewnić zwierzętom bezpieczne warunki.

Zwierzęta mogą liczyć tylko na ludzi

Każdemu jest dziś ciężko. Ale – jak podkreślają pracownicy schroniska – zwierzęta nie potrafią same zarobić, wyremontować kojca czy zbudować sobie nowego domu.

One mogą tylko czekać. I ufać, że człowiek nie zawiedzie.

Dlatego Schronisko w Rudniku prosi o wsparcie finansowe. Każda wpłata ma znaczenie – nawet najmniejsza. To realna pomoc w utrzymaniu placówki i stworzeniu miejsca dla tych, których nikt nie chce. Dla tych, którzy przeszli piekło.

Nie pozwólmy, by zabrakło dla nich miejsca.

Dobro zwierząt niech będzie w naszych wspólnych rękach.

 

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/podobno-bylismy-kochani

 

Dodane: 18.02.26 | Odsłony: 709

Komentarze użytkowników



Ostatnie komentarze w serwisie